14T 5D

Ostatnie dwa tygodnie nie były mega spokojne jak to mi się wymarzyło. Pod koniec tygodnia, w którym opublikowałam mój poprzedni post, dotarły do mnie wyniki testu Pappa. Wyniki przyszły pocztą, więc tak jakoś odruchowo otworzyłam list. Wcześniej obiecałam sobie, że nie będę czytać tych wyników, bo i tak się na tym nie znam, więc po co mi niepotrzebne stresy. Coś mnie jednak podkusiło i otworzyłam kopertę, ekspresowo pochłaniając treści zawarte na kartkach. O ile wyniki dotyczące odnośnie ZD i innych zespołów mnie nie zdenerwowały, bo były to liczby czterocyfrowe, to adnotacja odnośnie ryzyka przedwczesnego porodu-przed 34tc dość mocno mnie zaniepokoiła. Moje ryzyko określono na 1:80, a więc nie trzeba posiadać obszernej wiedzy, aby domyśleć się, że jest to dość duże ryzyko. W pamięci miałam oczywiście to, co mówiła pani dr na wizycie, ale niepokój się pojawił. Nawet byłam na siebie zła, że niepotrzebnie naraziłam się na stres robiąc ten test. Na szczęście następnego dnia byłam umówiona na spotkanie z moją bliską znajomą. Po rozmowie z nią, postanowiłam nie myśleć o tym tak bardzo. Opowiedziała mi o swoich kuzynkach, których- jednej ten test wykazał bardzo, bardzo duże prawdopodobieństwo ZD a drugiej też jakieś okropne wady. Obie w ciąży martwiły się, nie mogły cieszyć się swoim stanem a dzieci były zdrowe. Jej słowa bardzo podniosły mnie na duchu, niemniej teraz, na spokojnie myślę,że może i dobrze,że zrobiłam ten test, bo wiem, że muszę na siebie uważać, unikać niepotrzebnych stresów, obserwować swój organizm. 

I tym sposobem, mój organizm przeczulony na wszelkie nowe bodźce zareagował paniką, gdy w zeszłym tygodniu zaczęłam odwiedzać toaletę w zastraszającym tempie. A jako,że nigdy nie doświadczyłam zapalenia pęcherza, to nie wiedziałam, czym to może się dokładnie objawiać. Zaniepokojona zadzwoniłam do Prowadzącej, która zaleciła mi dużo wit C, żurawiny i wody niegazowanej oraz wykonanie ogólnego badania moczu wraz z posiewem. Odetchnęłam z ulgą, gdy rano odebrałam wyniki i zadzwoniłam do dr. Okazało się,że to nie jest żadne zapalenie a co najwyżej podrażniona flora bakteryjna albo (o co zapytałam sama, bo przekopałam oczywiście pół  internetu w poszukiwaniu informacji o parciu na mocz:) co bardzo prawdopodobne- moja macica tyłozgięta właśnie zaczęła się prostować, powodując ucisk na pęcherz i dopiero teraz odczuwam parcie na mocz, które nie dokuczało mi w pierwszym trymestrze, gdy macica była wygięta w przeciwną stronę od pęcherza. 
Tak więc przestaję fiksować i spokojnie czekam na wizytę w przyszłym tygodniu. Nie mogę się doczekać usg, uwielbiam patrzeć na mojego Dzidziolka, to niesamowite uczucie. Czasami jeszcze do mnie nie dociera, że to się dzieje naprawdę i mogę cieszyć się tym stanem (poza momentami paniki oczywiście;). Nieraz ocieram łzy z policzka wspominając to, co było... czasami, gdy zobaczę w internecie zdjęcia bliźniaków, myślę o drugim Groszku, który nie zechciał zostać z nami i znowu pojawiają się łzy, jednocześnie dziękując, że chociaż jeden Kropeczek jest nam przeznaczony... i myślę o naszych mrozaczkach, które chcemy odebrać najszybciej jak to będzie możliwe. Nie jesteśmy już super młodzi, nie mamy na co się oglądać. Chciałabym podejść w trakcie urlopu macierzyńskiego do kolejnego transferu. Chcę, aby mój Synek miał rodzeństwo, aby nie był sam a czas nie biegnie do tyłu. Nie chcę, aby Mrozaczki czekały na nas w nieskończoność. Wiem,że będzie ciężko. Ale Miłość podobno góry przenosi...

Komentarze

  1. Noo, wreszcie nowy post :) Super, że z pęcherzem okazało się nic poważnego. Mam mieszane uczucia, co do testu Papp-a. W zasadzie nawet jak mamy wynik, który jest niepokojący nie mamy wpływu na to co pokazał, bo to są tylko przypuszczenia.. Dopiero badanie wolnego płodowego DNA, takie jak NIFTY daje pewność, a NIFTY kosztuje dużo pieniędzy. Ale ja również zrobiłam ten test. Obawiam się, że gdybym nie zrobiła, to martwiłabym się jeszcze bardziej.
    Ja już jestem w połowie, a też momentami do mnie nie dociera, że jestem w ciąży, choć już mam namacalne dowody w postaci większego brzucha i kuksańców ze środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie się cieszę,że ten pęcherz to tylko moja fiksacja. W głowie krążyło tysiące czarnych myśli, co może grozić mojemu Maluszkowi.
      Ja mam podobne przeczucia co do tych testów. Wprowadzają dużo zamieszania ale nie dają pewności a rzetelne badania, oddające faktyczny stan, tak jak napisałaś są bardzo drogie.
      Mój brzusio również przypomina mi, że jestem w ciąży, chociaż nie przytyłam na razie ani kilograma, tylko talia zaokrągliła się i przy obcisłej bluzce bystry obserwator może się czegoś domyśleć. Chciałabym już czuć te kopniaki, ale wiem, że muszę jeszcze poczekać :( jestem cały miesiąc za Tobą.

      Usuń
    2. Powiem Ci, że od 4 miesiąca jakoś szybciej czas płynie :) Ani się obejrzysz, a poczujesz mizianie od środka. Ja na początku myslałam, że to w jelitach mi bąbelkuje, dopiero po chwili się zorientowałam się, że w okolicy pępka to jednak bardziej młoda jest zlokalizowana aniżeli jelita :) Także bądź gotowa, ja już w okolicy 18 tygodnia czułam :)

      Usuń
    3. Już nie mogę się doczekać :) tak chciałbym, aby teraz czas przyśpieszył. Na wolnym czas rzeczywiście biegnie wolno, chociaż staram się znaleźć sobie zajęcie np czytać więcej , bo mniej czasu zajmuje mi spanie ;)))

      Usuń
    4. Czym dalej, tym naprawdę szybciej, szczególnie jak się zabierzesz za wyprawkę...
      A jeśli chodzi o ruchy dziecka, to ja tak bardzo czekałam na to uczucie, że czułam już w 16tc, także jesteś blisko. Trzymajcie się 😊

      Usuń
    5. Jak szybko:)) więc to może być w każdej chwili:)) ja w ciągu dnia głaszczę i dotykam brzucha czy już coś tam kopie;)

      Usuń
    6. Na początku to były takie drobne muśnięcia, jakby skrzydła motyli, ale czekałam jak na największy cud, więc może dlatego tak szybko.

      Usuń
  2. Pięknie, w końcu nowy post :) Musisz na siebie uważać, nie stresuj się, bo tylko Ty i Twój Dzidziolek jesteście teraz najważniejsi :) Co do tych testów to dobrze, że takie istnieją, nie znam się jeszcze na tym do końca, ale jestem przekonana co do ich słuszności, bo czasem okazuje się, że dzieciaczek ma jakąś wadę, którą można usunąć jeszcze w łonie matki i to jest dla niego szansa na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, muszę na siebie uważać i nie stresować się zbytnio. Zdaję sobie sprawę, że fakt, iż się denerwuje nie zmieni niczego na plus a jedynie może zaszkodzić ale gdy przychodzą chwile zwątpienia... jakoś tak samo wychodzi;)
      U mnie i u męża w rodzinie nikt tych testów nie robił, nawet część nie wiedziała,że taki test istnieje, ale mimo wszystko nie żałuję, że go zrobiłam, bo teraz wiem,że muszę się pilnować ;) głęboko w to wierzę, że wkrótce i Ty będziesz przeżywać rozterki, czy robić test Pappa :)))))

      Usuń
    2. O takich rozterkach marzę �� Wiem, że samo tak wychodzi, ale staraj się mieć wylane na jak najwięcej rzeczy, to WASZ CZAS i korzystaj z niego ☺

      Usuń
    3. Prawda, muszę wykorzystać ten czas, bo potem będę żałować,że to tak szybko minęło a ja nie zdążyłam się nim nacieszyć :)
      Z niecierpliwością czekam na weekend. Oby przyniósł Ci dobre wieści:))

      Usuń
  3. Ja miałam zapalenie pęcherza w 11 tc, więc baaardzo cieszę się, że nie musiałaś przez to przechodzić. Okropny stres i dyskomfort... A skoro jestes już w 2 trymestrze, to proponuję, żebyś rozejrzała się za fizjoterapeutką mięśni dna miednicy i już zaczęła przygotowywać się do porodu. Z perspektywy czasu uważam, że lepiej na to wydać kasę niż beciki, kocyki i śpiworki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jaką ulgę poczułam po konsultacji z dr... ta sytuacja uświadomiła mi, że naprawdę za bardzo panikuję i muszę złapać więcej dystansu do ewentualnych komplikacji. I przede wszystkim najpierw sprawdzić i zbadać się a potem wpadać w popłoch;))) :))
      O porodzie narazie nie myślę, ale to chyba błąd, bo ostatni trymestr podobno bardzo szybko mija. Muszę się obudzić i dziękuję za cenną radę :)

      Usuń
  4. Tak to już jest z nami mamami, które przeżyły wcześniej ciężkie chwile, że jak tylko coś nie tak to panika. Znam to dokładnie z autopsji i mimo, że u nas już połowa 7 miesiąca, to lęk jest wciąż, a to, że za mało się rusza, a to, że za dużo, zbyt gwałtownie. Ale dwie starty doświadczyły mnie zbyt mocno.
    Też uwielbiam USG i patrzenie na mojego Skarba, najcudowniejszy widok fikających rączek i nóżek oraz bijącego serduszka.
    Dużo zdrowia dla Ciebie i Maluszka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio bratowa podesłała mi zdjęcie ściągnięte z fb z podpisem " zostać matką to nic, ale zostać matką i nie zwariować to wyczyn" i tak właśnie czytając to oczywiście z przymrużeniem oka ;) pomyślałam sobie że dla mnie zajście w ciążę było mega wyczynem, na miarę lotu na Księżyc. Dlatego,że tak długo czekałam na te chwile i jest to mój największy Skarb, nie umiem tak beztrosko patrzeć w przyszłość...
      Dziękuję za życzenia zdrowia:)) ja Tobie również życzę tego samego:)) 7miesiąc to coraz bliżej Spotkania. Jak fajnie, jeszcze trochę i będziesz tulić córcię w ramionach. Widziałam u @droganienaskroty że imię wybrane, takie z przesłaniem;) my również wybraliśmy imię z przesłaniem;) na początku miałam swojego faworyta, na którego mąż nie chciał się zgodzić, ale gdy przeczytałam znaczenie imienia, to juz wiedziałam, że inne nie może być:)

      Usuń
    2. Nasza historia jest trudna i smutna, więc imię jakoś tak przyszło do głowy, gdy w końcu się udało przejść magiczny czas.
      Dziękujemy 😊

      Usuń
    3. Pochwal się Marysiu jakie imię wybraliście :)

      Usuń
    4. No dobra, namówiłaś mnie;)) wybraliśmy imię Szymon. Imię to po hebrajsku oznacza' Bóg wysłuchał' i dawniej było traktowane jako wyraz wdzięczności za to, że Bóg wysłuchał modlitw o urodzenie syna :)) piękne, prawda? I jak to przeczytałam, to już na 100% byłam pewna swego wyboru.

      Usuń
    5. Bardzo ładne i bardzo trafne :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty