Jeszcze miesiąc :)

Jestem już w 35+0(36)tc. i cholernie dumna z siebie, że zaszliśmy tak daleko. Tak bardzo cieszy mnie ta myśl, że moja ciąża jest prawie donoszona a dziecko prawie gotowe do przyjścia na świat. Dzięki temu zyskałam więcej pewności siebie i optymizmu po przejściach począwszy od 20tc. odetchnęłam z ulgą. Być może do kolejnego usg ;) 
Malutka zgodnie z ostatnim usg waży już 2200g a w poniedziałek dowiemy się ile teraz, ale na pewno przez 2 tygodnie urosła ;) co zdecydowanie czuję. Ma wielką siłę, rozpiera się i szaleje w brzuchu. Śmieję się, że moc to ma po tatusiu, bo ze mnie słabeusz- nawet do słoika M. wołam ;).

Ostatnio w komentarzach pisałam Wam, że miałam duże skoki ciśnienia. Wiązało się to nie tylko z tym, że znowu martwiłam się o córeczkę, ale też trochę rodzinka zrobiła swoje. Ale, gdy mój stan był dość ciężki, miałam naprawdę wysokie ciśnienie, powiedziałam sobie, że muszę się odciąć od rodzinnych problemów. To nie są sprawy dla mnie na ten moment. Zresztą ja mam swoją, własną rodzinkę i o nią najbardziej muszę dbać a przede wszystkim o to Maleństwo pod sercem. Staram się nie myśleć o tym, co przykre a gdy ktoś chce ze mną rozmawiać, stanowczo ucinam temat. 
Najważniejsze, że udało się ogarnąć to ciśnienie. Potrzebuję tylko spokoju.

Tak więc emocje ostatnich dni dały mi dużo do myślenia. Postanowiłam wrzucić na luz. Staram się delektować chwilami, siadam na tarasie z kubkiem melisy i wystawiam twarz do słońca. Od dziś też mogę zacząć odstawiać luteinę :))) Jupi!!!! Dlatego jutro przyjmę tylko jedną tabletkę. Cieszy mnie to. Niby mała rzecz a jednak ile radości potrafi dać ;). No i dużo czytam. Zresztą całą ciążę miałam aż zanadto czasu na czytanie. Głównie kryminały, chociaż kiedyś ten gatunek był dla mnie nie do przyjęcia, teraz uwielbiam je czytać. A wszystko zaczęło się od "Motylka" K. Puzyńskiej (zresztą polecam całą serię, chociaż Motylek był pierwszy i najlepszy). Jednakże podczas ciąży nie odważyłam się dokończyć książki S. Kinga... kto czytał jego twórczość, ten wie, jaki to kaliber ;) Podejrzewam, że po przeczytaniu chociażby jednej książki w czasie ciąży, nie poszłabym sama w nocy do toalety a potrzeby są coraz większe i częstsze ;)))

No i jestem ciekawa, czy moja dziewczynka ułożyła się z powrotem główkowo. Otóż od 26tc była już ułożona do porodu a teraz na usg w 33tc znowu na pupie! Ale z niej figlarka!! Chociaż powiem Wam szczerze, że myślę, że wczoraj znowu się odwróciła na główkę. Może się mylę, ale przez dwa dni wyprawiała w brzuchu takie rzeczy, że myślałam że mi brzuch rozerwie. Strasznie bolało. No i kręgosłup. A teraz jakby się uspokoiła nieco i plecy też odpuściły. Okaże się w poniedziałek. 

A z takich miłych rzeczy to- odebraliśmy zdjęcia z naszej sesji brzuszkowej. Zdecydowaliśmy się na uwiecznienie tych chwil w wyjątkowy sposób, bo nie wiadomo, czy będzie nam dane jeszcze doświadczać takiego cudu i tych emocji. Chcieliśmy zamknąć te chwile w kadrze. Mój mąż, który nie lubi zdjęć wyszedł bardzo ładnie. No i taka magia w tych zdjęciach, widać emocje. Myślę, że to zasługa dobrego fotografa. A ja założyłam swoją "transferową" sukienkę, która bardzo się spodobała pani fotograf. Ta sukienka na zawsze będzie mi się kojarzyć z tym wyjątkowym dniem, kiedy moje Maleństwo trafiło pod moje serce. Nigdy, przenigdy jej nie wyrzucę, chociaż mole ją pogryzą, bo przypomina mi o tym najpiękniejszym dniu mojego życia (oczywiście zaraz po ślubie). Ech...znowu mi łzy poleciały.. zawsze, gdy myślę o 21 listopada... Mam w telefonie kilka zdjęć na pamiątkę, jaka była wtedy pogoda.. Wiedziałam, że to będzie wyjątkowy dzień. Jeden z najważniejszych w życiu. I dziękuje za niego i za wszystkie kolejne, piękne dni. Dziękuję za moją bajkę..... za to, że to, co było niemożliwe, stało się możliwe, chociaż tak niewiele szans dawała nam statystyka... Cyfry to jednak nie wszystko...pamiętajcie o tym. Szczególnie Ci, którzy nadal walczą. Mam Was w swoim sercu. I wierzę, że każde cierpienie się kiedyś kończy a zło nie może wiecznie trwać.. Kończę, bo zaraz zachlapię klawiaturę ;)))

Komentarze

  1. Wzruszający wpis, wyciska łzy...
    Tylko ktoś, kto czekał na dziecko, jak na cud, rozumie o czym mówisz. Wspaniałe jest to, że tych cudów doświadczamy. 😍
    Cieszę się, że u Was wszystko w porządku, że starasz się nie przejmować. Tak trzymaj, Maleństwo najważniejsze ❤️ życzę Wam żeby już do końca wszystko było ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana 😘 staram się myśleć pozytywnie. Ograniczyć stres na tyle, ile się da. To już ostatnia prosta, wszystko się może zdarzyć;)
      Często myślę o tym, że TO już za chwilę i nadal nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Cuda stają się rzeczywistością, chociaż kiedyś zajście w ciążę było dla mnie jak lot na Księżyc. A jednak za chwilę tam będę😉❤ Te doświadczenia zbudowały mnie na nowo, jestem zupełnie innym człowiekiem niż 6lat temu...

      Usuń
  2. Trzymam mocno kciuki <3 Już niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marysiu tak się cieszę, że dotrwałyście już do 36 tygodnia, teraz już pójdzie z górki, zobaczysz, mówiłam Ci ostatnio, że wykorzystałaś już swój limit łez i gorszych momentów w tej ciąży, więc uwierz mi, że już teraz do końca wszystko będzie dobrze 😙😙😙 Jesteście oboje (a właściwie już prawie troje) dowodem na to, że cuda jednak się zdarzają, ja też doceniam teraz każdy dzień i to się już nie zmieni 😊 Odetnij się od toksycznego otoczenia jeśli tylko możesz i to nie tylko teraz, ale również jak maleństwo będzie z Wami, bo jako mamusia musisz być spokojna, Marcelinka zarówno teraz jak i później będzie doskonale wyczuwać Twój nastrój, dlatego zrób to dla niej i bądź wyluzowana, trochę ignorancji w życiu jeszcze nikomu nie zaszkodziło 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec tego złego😉 z dużym prawdopodobieństwem mój brzdąc nie będzie wczesniakiem i ta myśl daje mi taką siłę, że pomimo tylu problemów udało się dotrwać do tego momentu. Dla kogoś to coś zwykłego, żadne osiągnięcie ale dla mnie to coś wyjątkowego. Dziś na wizycie położona też cieszyła się ze mną z tego faktu że za chwilę ten magiczny 37tc 🙂
      Masz rację Aga, to już końcówka i nie ma nic ważniejszego teraz, choćby się "waliło i paliło" , muszę zachować spokój dla mojej Córeczki❤ ona na pewno to czuje i wstyd mi za siebie, że ją narażam na te emocje dlatego odpuszczam wszystko inne.

      Usuń
    2. Jesteś bardzo dzielna 😙😙😙

      Usuń
  4. Bardzo wzruszający wpis i przyznaję się, że nawet oczy zrobiły mi się wilgotne od czytania Twoich słów. Z relacjami w rodzinie - różnie bywa, ale myślę, że w tak wyjątkowym czasie w jakim teraz jesteś bardzo dobrą podjęłaś decyzję chcąc się od tego odciąć. Dobrego samopoczucia!
    P.s. Jestem ciekawa po jakie książki sięgałaś w ostatnim czasie i czy prócz Puzyńskiej coś jeszcze polecasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😘😘 jedyne co mogę teraz zrobić to odciąć się od tego przynajmniej do końca ciąży a tym bardziej, gdy wiem, że na te rzeczy i decyzje bliskich osób nie mam wpływu :(
      A z książek to oprócz Puzyńskiej to przeczytałam całą sagę Camilii Lackberg, kolekcję Millenium, Idealną Stachuli, którą polecałaś u siebie, kilka obyczajowych książek Krawczyk, Kordel, Przybyłek, Majcher(te ostatnie jakoś mniej mi podeszły) a teraz zaczęłam Mroza z serią z Chyłką, ale jakoś nie mogę się w to wciągnąć, może później się rozkręci;)

      Usuń
  5. Spokój teraz jest dla Ciebie najważniejszy, nie ma się co przejmować problemami innych, a już szczególnie w Twoim błogosławionym stanie...
    Pamiętam, że moja chrześniaczka pod koniec ciąży też dała nieźle popalić swojej mamusi- strasznie się wierciła w brzuszku i co chwilę zmieniała ułożenie, do tego stopnia, że nawet była mowa o cesarce, ale jak co do czego przyszło, to mała ułożyła się prawidłowo i poród odbył się bez żadnych przeszkód...
    Trzymam kciuki za to, żeby wszystko dobrze poszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana😘😘 a to widzę, że Twoja chrześniaczka to też taka figlarka. Pewnie teraz też jest dość aktywnym dzieckiem co? Moja Mała jednak znowu się obróciła i ułożyła się z powrotem główkowo-czyli jednak miałam rację🙂 te akrobacje, które wyprawiała wtedy to był obrót. Nawet dr się dziwiła, bo mówiła, że to ostatni dzwonek był😂

      Usuń
  6. Jak się czujesz Marysiu? Nie mogę uwierzyć, że to już za momencik...jakieś takie wzruszenie mnie ogarnia, bo pamiętam początki, Twojego poprzedniego bloga, a teraz to zupełnie nowy rozdział w życiu:)♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj dobrze:) chociaż dni są bardzo różne teraz. Najważniejsze, że udało się opanować to ciśnienie i jest ok. A ja jestem ciekawa jak Ty się czujesz i czy jesteś już na zwolnieniu?
      Masz rację, to zupełnie inny świat.ja nadal nie mogę uwierzyć...Ale Ty wiesz o czym mówię. Chyba prawie każda para po ivf albo po długich staraniach zna to uczucie...

      Usuń
  7. Ojej, to już za momencik będziesz tulic swoje Maleństwo w ramionach! Choć z drugiej strony to będą długie tygodnie dla Ciebie, może najdłuższe. Dla mnie ta końcówka była najdłuższa, dobrze, że urodziłam dwa dni przed terminem, no gdybym "przenosiła" ciąże, to już bym na pewno zwariowała z niecierpliwości i tęsknoty za Małym. Trzymam kciuki, by zdrowie Wam dopisywało, no i by piękny był poród i ten Wasz pierwszy wspólny moment, pierwszy po tej stronie brzucha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już przebieramy nóżkami a czas się ciągnie. Ale powiem Ci szczerze, że mój mąż chyba ma większego stresa niż ja 😂 boję się na poważnie czy on mi tam nie zemdleje podczas porodu, nie wiem czy pamiętasz jak pisałam na tamtym blogu jak on zastrzyki przeżywał😂 i może znowu zostanę na lodzie jak podczas stymulacji-wszystko sama musiałam robić.
      Oby było tak jak piszesz-pięknym i wzruszającym momentem😘❤

      Usuń
    2. Też się bałam o mojego chłopaka! I rzeczywiście bolała go głowa i latał do położnych po tabletki. Do dziś się z tego śmiejemy, że ja miałam skurcze, a on brał przeciwbóle (choć i ja w końcu dostałam znieczulenie). Ale prawda jest taka, że w decydującym momencie, przez 1,5 godziny właściwej fazy porodu był nieocenionym wsparciem i gdyby nie on, to chyba bym nie urodziła... :)

      Usuń
  8. To już końcóweczka :) Teraz już z gorki! Mamy nadzieje, ze nie skonczysz pisac bloga po narodzinach :) Pozdrawiam serdecznie i zycze zdrowka i szczesliwego rozwiazania ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty