Trzeci trymestr

Chciałabym napisać, że wszystkie problemy zniknęły jak za dotknięciem magicznej różdżki, jednak tak nie jest. Mam wrażenie, że jedne zmartwienia zastępują poprzednie. 

Dwa tygodnie temu byłam na wizycie u mojej dr. Uspokoiła mnie co do tej nieszczęsnej szyjki, rozwiązała się sprawa nadżerki, ale za to pojawiły się nowe zmartwienia. Szyjka co prawda w porządku- taka moja uroda, niemniej muszę brać nadal luteinę, nospę i magnez ze względu na twardnienie brzucha. Natomiast okazało się, że Malutka jest rzeczywiście malutka :((( niektóre parametry ciała wskazują, że jest o kilka dni mniejsza a inne nawet mówią o tygodniu:(((. Gdy to usłyszałam 2 tygodnie temu dr zapewniła mnie że są to niewielkie odstępstwa od normy a Mała będzie po prostu drobniejszej budowy. Pomyślałam, że może to moja wina, bo za mało przytyłam. Postanowiłam przez te dwa tygodnie nadgonić wagę jedząc a właściwie wpychając na siłę w siebie jedzenie. Skutek tego był taki, że przytyłam prawie 2 kg ale i Mała podskoczyła z wagą, co mnie akurat bardzo ucieszyło. I tak z wagi 670g podskoczyła do 1000g. Jestem z niej dumna :)) Mój najsłodszy kilogram na świecie. Niestety waga podskoczyła i jest w normie, ale parametry nadal są mniejsze w granicach tygodnia. I teraz na nowo się martwię. Mam wrażenie, że cały czas coś idzie pod górkę. Co chwilę pojawiają się nowe zmartwienia. Już nawet czułam się lepiej i psychicznie i fizycznie a od soboty znów czuję te twardnienia brzucha :((( pewnie to przez to, że się martwię... 
Teraz z dr będę się widywać co 2 tygodnie na kontrolę szyjki i przepływów, które na razie są dobre. Tylko skąd te parametry???? Może rzeczywiście Mała po prostu taką drobną budowę będzie mieć i nie ma się czym martwić. Moja mama twierdzi, że ja również po narodzinach byłam drobnej budowy i ważyłam 3100g a moja starsza siostra to nawet 3kg nie miała. Dr powiedziała, że to może też mieć znacznie. 

Dziś dopadł mnie kryzys. Obiecałam sobie, że nie będę czytać w internecie niczego o hipotrofii, jednak nie wiem, co mnie podkusiło i zaczęłam czytać. Napiszcie proszę, że wszystko będzie dobrze.......

Komentarze

  1. Jak ja cię rozumiem. Czekasz latami na dziecko. Potem gdy uda ci się przekroczyć usg serduszkowe to ma być lepiej . Nie jest lepiej. Leżysz całą ciążę, leki łykasz, oglądasz świat z kanapy lub łóżka szpitalnego. Ciągły stres powoduje że czujesz się nie tylko przestraszona ale i zła. Ciągle pod górkę. A najgorszy jest strach którego nikt z otoczenia nie rozumie. Ja to znam. Na pociesznie powiem że obie ciąże zakończyły się w 38 tyg. W terminie z usg serduszkowgo. Trochę wcześnie ale ok. Dzieciaki są zdrowe. PS Też mieliśmy odchyłki od normy przy usg ale około 35 tyg wszystko się wyrównało. Pozdrawiam, Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, dziękuję za Twój komentarz. Nawet nie wiesz, jak podniósł mnie na duchu. Dał mi nadzieję, że jeszcze będzie dobrze...a Malutka dojdzie do normy.
      Wszystko, co napisałaś, tkwi w mojej głowie. Wszyscy widzą we mnie przewrażliwioną histeryczkę. Zupełnie inaczej patrzą na tę sytuację, nawet mój mąż uważa, że przesadzam. Ale to ja jestem z moim Dzidziusiem 24/dobę, martwię się, kiedy nie daje znać o sobie, uważam na wszystko, na co możnaby uważać ale nie jest dobrze... często myślę, że to moja wina... :(

      Usuń
    2. Polecam kupienie stetoskopu :) Mnie on uspokoił, słyszałam ruchy i bicie serca dziecka. Zresztą teraz są dostępne urządzenia podobne do tych które maja położne. Anna

      Usuń
    3. To rzeczywiście dobry pomysł :) szczególnie przyda się, gdy moja Księżniczka będzie mieć "leniwy dzień". Są dni, gdy szaleje a są takie, gdy dużo śpi i wtedy jest najgorzej. Staram się ją wtedy budzić jedzeniem i przez godzinę liczę ruchy.

      Usuń
  2. To u mnie tez ciagle było ze według USG ciąża jest młodsza o kilka dni ale nigdy nie przyszło mi do głowy martwić sie o to bo myślałam ze chodzi o to ze są to różnice związane z tym ze niewiadomo kiedy dokładnie była owulacja i tyle. Teraz natomiast mały cos nadrobił i juz według USG ciąża jest troszkę starsza ;) Grunt to stały wzrost wagi jak mi ostatnio oznajmił doktor wiec jak z tym nie ma problemów to nie przejmuj sie kochana :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Waszym przypadku rzeczywiście tak mogło być, że owulacja pojawiła się w innym czasie, ale u nas o tym akurat nie było mowy 😉 ze względu na ivf.
      Cieszę się, że napisałaś, bo skoro już kolejna osoba mi pisze, że Dzidzia może nadrobić stratę, jest mi lepiej, zaczynam wierzyć, że jeszcze będzie dobrze. I te częste wizyty u lekarza też na pewno mnie uspokoją wiedząc, że jestem pod opieką.
      Dwa tygodnie temu moja Mała rzeczywiście wagowo też była mniejsza, ale jak widać muszę więcej jeść, żeby i ona przytyła. Teraz wagowo jest ok. Może rzeczywiście skoro dobiera na wadze to nie ma powodu do niepokoju?

      Usuń
    2. Dokładnie! Najwazniejsze ze ładnie rośnie :)

      Usuń
  3. Marysiu wiem że to łatwo napisać, ale nie możesz, aż tak się martwić, bo Twój stres wpływa na dziecko. Wszystko na pewno będzie DOBRZE. Parametry określane w ciąży mogą się trochę różnić od rzeczywistości i nie można tak bardzo ściśle się do nich przywiązywać i budować w sobie niepokój.
    Ja też bałam się na każdym kroku i tak właściwie boję cały czas, ale teraz już widzę jak mała reaguje, kiedy ja jestem zdenerwowana, więc zaczynam rozumieć jak to na nią działało w trakcie ciąży i teraz wiem, że odpuscilabym ten stres, żeby ona nie musiała przeżywać tego ze mną.
    Także uszy do góry. Rozmawiaj ze swoim maluchem i trzymajcie się ciepło. Wszystko będzie tak jak być powinno 😊😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Sesi😘 czasami ciężko zachować zdrowy dystans, szczególnie po takich przejściach jak nasze, po tych latach walki każdy cień urasta do rangi totalnej ciemności 😉
      Na pewno ten stres wpływa na Malutką, bo wtedy czuję, że mniej się rusza. Muszę być silna dla niej. Na pewno na mój stan wpływa fakt, że większość dnia leżę w łóżku podczas, gdy miałabym ochotę pójść na jakiś wiosenny spacer. Ale mam leżeć w większości, więc ogarniam to co mogę i do łóżka. :(
      Jak dobrze, że masz juz Wiktorię przy sobie ❤❤❤

      Usuń
  4. Będzie dobrze Marysiu <3 Najważniejsze, że jesteś pod stałą i częstą opieką lekarza. Dbaj o siebie, staraj się nie denerwować i zdrowo się odżywiać w nieco większych lub częstszych porcjach. Będzie dobrze :) Malutka nadrobi, a już zupełnie po urodzeniu :) Taka widocznie jej uroda.
    Ps U nas z kolei idzie to w drugą stronę- mała nie jest taka mała i wg pomiarów wychodzi na dziecko 2-3 tygodnie do przodu, co stawia mój plan porodu naturalnego pod znakiem zapytania..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te częste wizyty mnie uspokoją, badanie przepływów pozwoli w razie czego na wykrycie nieprawidłowości i szybką reakcję. Staram się więcej jeść. Przedtem jadłam zdrowo, regularnie, nie czułam się głodna, teraz mam wrażenie, że cały czas jestem przejedzona, ale widać tyle potrzebuje do wzrostu wagi moja Księżniczka. A Księżniczki trzeba się słuchać😉😃 zgaga to moja codzienność, ale dobrze, że działa na mnie imbir.
      Może rzeczywiście te pomiary czasami się różnią między usg a om i to nic niepokojącego. Wasza Jagódka to silna dziewczyna, da radę i sn i cc 😉

      Usuń
  5. Hmm, podobno w 3 trymestrze, to się często dzieci rozjeżdzają i te wymiary są niemiarodajne. Witek w ostatnich 2 usg miał przy pomiarach poszczególnych części ciała szacowaną datę porodu i między nimi były aż 2 tygodnie rozbieżności! I nikt tego nie komentował...
    Moja koleżanka urodziła dwoje dzieci przed terminem ok. 2 tygodnie, z wagą poniżej 3 kg i też wszystko ok.
    Mam nadzieję, że i u Ciebie wszystko będzie dobrze. To już 3 trymestr, ale zleciało!
    Dodam jeszcze, że trosk po narodzinach nie ubędzie, taki już los rodzica, zawsze jest się czym martwić...
    Pozdrawiamy z Witkiem serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😃 jak dobrze Was tu mieć z dobym słowem i takimi życiowymi historiami. Myślę, że moja dr też woli to monitować na wyrost, bo wie ile czasu czekaliśmy na nasz Cud, na codzień przecież pracuje z takimi parami jak my, widzi ich nadzieje, cierpienie, łzy. Cieszę się, że nie zdecydowałam się na zmianę lekarza, bo mimo tego, że nie jest tak książkowo, to znów poczułam się bezpiecznie.
      Czasami nie mogę uwierzyć, że to już, że za chwilę przytulę moje wyczekane Maleństwo, że dziś pierwszy raz piorę jej ciuszki, że JEST. Ta myśl, że to 28tc daje mi nadzieję, że nawet gdyby coś było nie tak, to Jej pomogą.
      P.s. Buziaki dla Witka, przesłodki jest ❤❤❤

      Usuń
    2. Ach to pranie, prasowanie... :) pranie robię nadal, ale na prasowanie już nie mam czasu :)

      Usuń
    3. Wierzę Ci, sama zastanawiam się jak dam radę ogarnąć tak duży dom, sprawy domowe i Dzidzię. To będzie wielka rewolucja ;)

      Usuń
    4. Najlepiej pogotuj teraz i pomroź, żebyś pierwszy miesiąc nie martwiła się gotowaniem. Sprzątanie musi stać się obawiązkiem męża, rodziny, przyjaciół. Resztę trzeba odpuścić. Pierwsze 3 miesiące to tzw. 4 trymestr. Tylko Ty i dzidzia, a resztę miej w nosie :)

      Usuń
    5. Jestem zdecydowanie na tak :) już teraz korzystam z pomocy mamy, bo nie mogę się szarpać ze sprzątaniem. Zawsze byłam samodzielna, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. A teraz najważniejsze, aby Malutka przyszła na świat cała i zdrowa:)

      Usuń
  6. Marysiu, wszystko na pewno będzie dobrze, wiem że to łatwo się mówi, ale postaraj się być spokojna, bo malutka na pewno odczuwa Twój niepokój, w szczególności na tym etapie ciąży. Jeśli chodzi o wielkość dziecka to nie wiem jak to się prezentuje później, ale powiem Ci, że nasza ciąża standardowo została wyliczona na podstawie ostatniej miesiączki, a od samego początku wszystkie sprzęty USG pokazywały nam, że ciąża jest młodsza o ok. tydzień. Lekarz tłumaczył nam, że to ma związek z tym, że in vitro mieliśmy zrobione 3 tygodnie po miesiączce (nie 2 tygodnie, które standardowo liczy się jako wystąpienie owulacji) i że później to wszystko się wyrówna. Może to też i u Was ma znaczenie? Ja jestem dobrej myśli, jesteście pod dobrą opieką, badania kontrolne co 2 tygodnie oprócz trzymania ręki na pulsie przez lekarkę pozwolą również Tobie spać spokojniej wiedząc, że wszystko jest w porządku 😙😙😙 I uśmiechnij się 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też tak było na początku, też wg usg zarodek był mniejszy, jednak na prenatalnych był nawet o tydzień do przodu. Zmiana nastąpiła przy półówkowym. Ale na tym półówkowym dr, która przeprowadzała badanie powiedziała, że wszystkie parametry są w normie. Moja dr teraz, oglądając to usg i te parametry zauważyła, że rzeczywiście już wtedy niektóre wymiary były mniejsze. Podsumowała to tak, że dr nie chciała nas martwić, bo taka różnica to praktycznie żadna a dziecko jest po prostu drobne. No ale teraz już drugi raz od Prowadzącej słyszę, że Mała cały czas tydzień do tyłu, główka i brzuszek mniejsze :(((. Ta myśl, że przepływy są dobre i to, co piszecie tutaj pozwala mi dotrwać do następnej wizyty. Jeszcze tydzień;)
      Dziękuję Aga, wiem, że muszę być dobrej myśli. Mała skacze dziś jak szalona :)) a u Ciebie już Ktoś puka od środka?;)

      Usuń
    2. No widzisz, dziś malutka dokazuje, bo pewnie masz w sobie więcej spokoju 😊 U mnie jeszcze nikt nie puka i nawet nie wiadomo też kto to w ogóle jest 😉 Myślę, że dowiemy się czegoś konkretnego na badaniach połówkowych za miesiąc (matko to już za miesiąc będzie połowa 🙄😄😄😄)

      Usuń
    3. Szok, kiedy to minęło, przecież dopiero co napisałaś o pozytywnej becie;) ten czas leci jak szalony. U nas tak na dobrą sprawę dopiero w 25tc zostało potwierdzone, że będzie dziewczynka, wcześniej nikt nie dawał gwarancji. Na tym usg Mała tak śmiesznie się rozkraczyła, że ewidentnie widać, kto tam siedzi 😂 nie mamy żadnych wątpliwości. Nawet tatuś dostał zdjęcie na pamiątkę 😉

      Usuń
    4. Hehe super 😄 Fajnie, że wiecie już na pewno kto to będzie, ja ostatnio rozmawiałam z kilkoma znajomymi i aż 2 osoby powiedziały mi, że u nich miał być cały czas chłopiec, a w 8 miesiącu okazało się, że jednak dziewczynka i zaczęliśmy z mężem naprawdę poważnie zastanawiać się nad totalnie uniwersalną wyprawką, bo jak widać to nigdy nie wiadomo 🙂

      Usuń
    5. To rzeczywiście jest wtedy niespodzianka😂😉 najgorzej, gdy tak jak pisałaś-wyprawka zrobiona pod konkretny kolor. Ja też bylam zdecydowana na taką neutralną kolorystyke, ale teraz wiemy na pewno, więc już nazbierałam różowych ciuszków i trochę dokupiłam na wyprzedaży-na 51015. Dużo rzeczy mi się trafiło, bo akurat małe rozmiary a takie przecież potrzebujemy🙂

      Usuń
  7. Spokojnie. Różnice w granicach tygodnia, a nawet do dwóch są prawidłowe. Martwić się można jak dziecko nagle staje i zaczyna robić się mniejsze proporcjonalnie z badania na badanie. Hipotrofia to poważne zaburzenie wzrostu, a nie parę sni względem właściwego wieku.
    Jaka matka dwóch wcześniaków, po 4 miesiącach w sumie pobytu na oiomie i patologii noworodka wiem co mówię.
    Nie przejmuj się, skoro przepływy są dobre, a opóźnienie się nie powiększa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężon, dobrze, że się tu zjawiłaś z tym komentarzem. To prawda, dużo przeszłaś i z pewnością wiesz, co piszesz. Dlatego biorę głęboki oddech nabieram dystansu (przynajmniej do następnej wizyty;) zobaczymy czy czegoś nowego mi nie znajdzie ;)
      Przepływy są dobre a Mała dobiera, więc nie powinnam tak histeryzować. Nic dobrego ten stres mi nie przyniesie.
      Przesyłam dużo zdrówka dla Ariadny:*** to jest Siłaczka.
      P.s i bardzo cierpliwe dziecko;) widziałam filmik😂

      Usuń
  8. Marysiu, mój synek był duży od samego początku wyprzedzał normy i też się martwiłam. Jak widzisz-za mała waga-źle, za duża-jeszcze gorzej heh. Jestem pewna, że z malutką wszystko ok a nawet jak się urodzi drobniutka to szybko nadrobi i dogoni rówieśników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, gdy już coś odbiega od normy, matkom włącza się alarm. Po głowie tłucze się tysiące myśli, czy wszystko jest dobrze z Dzidzią, czy jej tam dobrze. Ale taki nasz los, a nam-osobom, które tyle lat walczyły i doznawały porażek jest trudniej, bo tyle razy bolało, że cały czas czujesz się niepewnie, czy za chwilę nie będzie pod górkę.

      Usuń
  9. Jejku, to już trzeci trymestr. Zaraz będziesz tulić córcię. U nas też były takie tygodniowe odstępstwa. Wojtuś urodził się dość drobny, ale był wyciągany znienacka przed terminem. Nic mu nie dolegało. Marysiu, mam nadzieję, że Twoje samopoczucie już lepsze. Jak Cię czytam, to przypominam sobie ciążę z Wojtusiem. Przechodziłam ją bardzo emocjonalnie, a pod koniec przytłaczało mnie poczucie odpowiedzialności, bo to ja jestem z dzieckiem 24 godziny na dobę, to ja je czuję, muszę liczyć ruchy itd. Ale trzeba wziąć się na spokój, zająć głowę czymś innym. Pamiętaj, że jesteś dla swojej Małej najlepszą mamą i troszczysz się o nią jak nikt inny. Dużo się uśmiechaj i ciesz tym wyjątkowym stanem. Nawet się nie obejrzysz i się zobaczycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że podzieliłam się z Wami swoimi smuteczkami. Od razu jest mi lepiej, gdy czytam Wasze komentarze, upewniam się, że nie ma się co zamartwiać na zapas. Każde dziecko jest inne a moje może rzeczywiście będzie drobne, chociaż my do niskich nie należymy. Moja dr mówiła, że miała pacjentkę, u której było odwrotnie-ona i mąż drobni a dziecko 4kg, urodziło się zdrowe, matka na nic nie chorowała ale też jako niemowlę była duża, więc może i u nas się to sprawdzi :)
      Uśmiecham się więc dzisiaj i w nagrodę stawiam sobie porcję lodów z truskawkami🙂 dzięki Malwa😘

      Usuń
  10. Czas leci bardzo szybko - jeszcze trochę i będziecie już razem.
    I odganiam te wszystkie martwiące myśli - będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kamila😘 po tym, co tutaj przeczytałam raźniej patrzę w przyszłość. Muszę trzymać się pozytywnych myśli :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Miło Kochana, że o nas pamiętasz❤ dziś mieliśmy wizytę. Mała przybrała na wadze i parametry też są lepsze, bo różnica jest w dniach a nie tydzień :))) tak się cieszę! No i ma juz 1395g:)))
      Tylko moją dr niepokoi ta szyjka. Niby jest w normie,ale zaleciła mi totalne leżenie, nawet obiadu nie mam robić , dalej luteina...:(( będzie ciężko, ale dziś tak bardzo się cieszę, że Mała urosła❤❤ i ułożyła się główką w dół. Wierzę, że będzie dobrze. Tylko teraz leżeć:(

      Usuń
    2. Najważniejsze że dzidzia rośnie i się rozwija. 😍 a Ty jakoś to leżenie wytrzymasz. Czytaj książki, oglądaj filmy i seriale, bo później mało takich chwil tylko dla siebie. Ta mała istotka pochłonie caly Twoj czas. 😊

      Usuń
    3. Muszę uważać, bo Mała leży na szyjce :(( i pcha na kanał. Gdyby nie książki to chyba wpadłabym w depresję;) Ale najważniejsze, że Mała rośnie. To daje mi siłę by przetrwać ❤❤
      Sesi a co u Was?Jak Wikunia?

      Usuń
    4. Niestety na napisanie postu nie mam czasu. Wiki spędza całe dnie w moich lub taty ramionach i tyle z mojego życia. Dobrze że śpi na spacerach i w nocy, ale oczywiście w naszym łóżku. Jest cudowna, ale ja czuję się coraz bardziej wyczerpana totalnym brakiem możliwości zrobienia czegokolwiek poza trzymaniem dziecka.

      Usuń
    5. Kolki dają Wam tak popalić czy ogólnie malutka jest niespokojna?

      Usuń
    6. Sesi, to jestem ciekawa tematu jak wam sie śpi w jednym łóżku bo tez taki mam plan :) Czy tez tak planowaliście czy jednak macie osobne łóżeczko ale wolicie brać do siebie?

      Usuń
    7. Ja już pisałam u Sesi, że nie będę się zapierać, że nie wezmę Małej do łóżka, bo wiem, że plany planami a życie życiem😃no i w ogóle sama czuję potrzebę bliskości z nią❤
      Na pewno jest Ci ciężko Sesi, nie zdążyłaś dojść do siebie po porodzie a opieka nad Malutką wypełnia każdą chwilę. Dobrze byłoby gdyby jakaś babcia zjawiła się do pomocy😉 abyś mogła się porządnie wyspać.

      Usuń
    8. Droga Nie Na Skróty trochę kolki, trochę pewnie te upały, a trochę brak mojej cierpliwości i samozaparcia, żeby nie brać Wiki na ręce od razu jak tylko lekko zakwili. Walczę z tym, bo inaczej nie będę mogła nic zjeść, nic wypić, ani pójść do toalety. W końcu jak ma zapewnione wszystkie potrzeby to może sobie chwilę pomarudzić.
      Someday Mummy plan był na spanie w łóżeczku. Łóżeczko stoi ale Wiktoria spała tam może ze trzy-cztery noce. Najpierw jej różne dolegliwości nie pozwoliły mi na to żeby spała sama, kolki, masowanie brzuszka było łatwiejsze do ogarnięcia w naszym łóżku, a teraz to się jakoś stało rutyną, mam nadzieję że za jakiś czas Młoda z tego wyrośnie, bo taka kruszynka, a zajmuje pół łóżka, bo my na brzegach, żeby krzywdy jej nie zrobić.
      Marysiu dziadkowie pewnie chętnie by przyjechali, ale mieszkamy w pewnej odległości i dla nich i dla nas to trochę męczące. Będę starać się o więcej silnej woli, aby nauczyć moją córkę spać w dzień nie tylko w moich ramionach. Na szczęście w nocy ładnie sypia, jak narazie, więc jakoś tam się wyspiam, choć nie wiem jakie będę miała siły po całym dniu walki z nią, jak już mąż mój wróci do pracy, a to już całkiem blisko.
      Trzymajcie kciuki.

      Usuń
    9. A wiecie co mi powiedziała położna? Że to całe gadanie, że trzeba od razu do łóżeczka uczyć, bo później to już będzie masakra to brednie. Że maluszek po porodzie potrzebuje tej bliskości, przecież 9 miesięcy był z nami skóra w skórę, słyszał bicie serca, był otulony matczynym ciepłem i teraz od razu pierwszej nocy go odstawić do ciemnego, nieznanego łóżeczka? Wsyztsko na spokojnie trzeba robić i sukcesywnie później wdrażać- jeśli oczywiście rodzice mają chęć- do spania w swoim łóżeczku. Ale do spania razem w łóżku zalecała zakup kokonu, który jakby chroni dzieciaka z każdej strony i rodzice też spokojniej śpią bez obawy że przygniotą malucha.

      Usuń
    10. Powiem Ci szczerze, że jestem tego samego zdania co Twoja położna. Takie malutkie dzieci potrafią się uspokoić dużo szybciej gdy mama położy je sobie na brzuszku a malec posłucha serca mamy, bo poczuje się bezpiecznie. Przyjście na świat to wielka zmiana nie tylko dla nas ale i dla tego Maleństwa❤ mi zależy na tej bliskości.

      Usuń
    11. W szpitalu w ogóle nie kladłam małej do szpitalnego łóżeczka, spała ze mną w łóżku i nawet to zalecaly położne, bo było zimno. A w domu jak Wiki chciała to spała w łóżeczku, ale ja nawet wolę jak jest obok, jakoś czuję się bezpieczniej, że mam nad nią większą kontrolę. Jednak zawsze śpi zawinięta w rożek, właśnie, żeby czuć się bezpieczniej, że nie zrobimy jej krzywdy. 😊

      Usuń
    12. Misscarp, tez miałam w planach taki kokon ale pózniej coraz więcej miałam wątpliwości przez artykuły o profilaktyce nagłej śmierci łóżeczkowej i ze podobno zaleca sie wszystko wyeliminować przynajmniej na pierwsze półrocze co by mogło utrudnić oddychanie czyli poduszki, kołderki, ochraniacze na szczebelki i właśnie te kokony... Tu jest więcej o tym https://otulacz.pl/blog/2016/gniazdka-smierci-58596

      Wiec teraz planuje właśnie żeby dziecko po prostu spało w śpiworze i będę trzymać nasza kołdrę i poduszkę jak najdalej...

      Usuń
    13. Ja kokonu nie kupuję, tak jak z większością rzeczy- jeśli zajdzie potrzeba to kupię. W każdej chwili mąż może podjechać i kupić, takie czasy. Nie daję się wpędzić w tę nagonkę, że dziecko musi mieć wszystko co oferują sklepy, na wypasie, firmowe, glam i w ogóle. Nasze łóżeczko jest również "saute" :) Jak taka pogoda będzie się utrzymywać, to śpiworek na razie też nie będzie potrzebny, zresztą ja zamiast śpiworka rozważam takie coś: https://hopalahop.pl/produkt/bag-s/

      Usuń
    14. A ja mam ten właśnie Tulik z wentylacja https://otulacz.pl/produkt/otulacz-tulik-powietrzny-niebieskie-migdaly-25-63-kg Ale generalnie są też spiworki bardzo cieniutkie z bawełny czy bambusu muslinowe żeby dziecko jednak miało poczucie otulenia a nie było za gorąco ;)

      Usuń
    15. Tak jak pisze miscarp nie ma co szaleć. Wszystko wyjdzie po porodzie. Wtedy okaże się czy Wasza dzidzia lubi się otulać czy nie. Czy woli cieplej czy zimniej. U nas np. był ryk przy początkowych kąpielach, bo robiliśmy je jak książka karze, czyli woda o temp. 37 stopni. Po kilku zaryzykowaliśmy i zrobiliśmy wodę prawie 39 stopni i okazało się, że to był klucz. Teraz kąpiele są mile i przyjemne, a nawet z uśmiechem 😊
      Wiktoria urodziła się mając 51cm, musiałam kupić kilka mnie ubranek. Teraz ma 64cm i połowę tych na 62 już nie założy, bo nawet nie zdążyłam jej w niektóre ubrać, a wcale nie kupiłam tak dużo. Więc wszystko naprawdę się okaże i powiem Wam, że jeśli miałabym mieć drugie dziecko, zrobię jeszcze mniejszą wyprawkę, bo już wiem że po porodzie jest czas, żeby coś dokupić, a po co zbyt dużo. Chociaż niby od przybytku głowa nie boli, ale szkoda mi, że nie zdążyłam nacieszyć się wszystkimi ciuszkami na mojej córeczce, a nie będę jej przecież przebierać co 5 minut.

      Usuń
    16. My kończymy z wyprawką, zostało nam kupno łóżeczka i wózka. Z ciuchami nie szalałam ostro, parę nowych ciuszków dokupiłam a resztę moje dziecko odziedziczyło w spadku po starszych kuzynkach :) Im wystarczyło to i nam wystarczy. Pewnie będzie tak jak pisze Sesi-wszystko okaże się potem, co odpowiada Maluszkowi. A może wystarczy tylko przytulasek mamusi, aby złagodzić wszelkie smuteczki ;)

      Usuń
  12. Kochana, ja jestem co prawda jeszcze niedoświadczona, ale też zaatanawiałam się nad takim przypadkiem i myślałaś może o takiej aplikacji na telefon z różnymi dźwiękami do zasypiania dla malutkich dzieci, np. dźwięk suszarki albo biały szum? Jest też taki fajny miś Wheasbear (tzw. miś szumiś), podobno dzieci śpią przy takich szumach spokojniej. Pomyślałam też o otulaczu, może to mogłoby w jakimś stopniu spełnić swoją rolę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko już wypróbowane i niestety w dzień tylko ręce, a w nocy śpi spokojnie obok nas. No taki mały przytulas nam wyszedł 😊

      Usuń
  13. Miejmy nadzieję, że z tego troszkę wyrośnie - nie mówię, że całkiem, bo miło jest się przytulać, ale lepiej żeby mama mogła czasem złapać oddech 😉 Trzymam mocno kciuki za Was 🙂🙂🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama musi pozwolić jej trochę pomarudzić i zająć się sobą. Zamówiłam w tym celu mate edukacyjna, może Młoda się troszkę zainteresuje i da złapać oddech.
      Dziękujemy 😘

      Usuń
    2. ❤ kochany przytulasek❤🙂

      Usuń
  14. Ja też tak uważam, kiedyś byłam zdania, że dzidzia powinna spać w łóżeczku, ale teraz odkąd jestem realnie przyszłą mamą mam zupełnie inne podejście, będziemy nosić, usypiać na rękach i spać razem w naszym łóżku 😊 Ostatnio trafiłam na fajny artykuł właśnie w tym temacie: • https://dziecisawazne.pl/5-rzeczy-ktore-rozpieszczaja-a-wspieraja-rozwoj/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Piszę komentarze jako "odpowiedzi", a ostatnio one wskakują jako zupełnie oddzielne komentarze, nie wiem o co chodzi :///)

      Usuń
  15. Marysiu, trzymam mocno za Ciebie kciuki i za Twoje maleństwo <3
    Kiedyś wydawało mi się, że zajście w ciążę to już sukces i potem pójdzie wszystko z górki. A to przecież tylko pierwszy etap :)) Potem co prawda jak wiesz ja przeskoczyłam już do "porodu" i gotowego dziecka ;), ale jak maluch jest mały to kolejne obawy, czy zdrowy, czy szczęśliwy, czy nic mu nie dolega. Bycie mamą to jednak ciągłe obawy o maluszka, więc póki nic się nie dzieje to nie denerwuj się, jesteś Ty i niczego Twojej córeczce nie brakuje :)
    W niedzielę rozmawiałam z dziewczynką, która jest sierotą i przekonałam się na własnej skórze, że rzeczy materialne są dla dziecka zawsze na drugim miejscu. Zawsze. Bo gdy nie ma się do kogo przytulić, to cóż warte są stroje, ładny pokoik itd. Tak jak pisała Misscarp, można wszystko dokupić, najważniejsze, że jesteście Wy, szczęśliwi.

    Wszystkiego dobrego, zaglądam do Ciebie i trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izzy, Malutka rzeczywiście ostatnio nadrabia w wymiarach i ta kwestia nie budzi już moich obaw. Na ostatniej wizycie dr powiedziała: "mieści się w siatce"-jakby kobieta czytała w moich myślach a może to moje przerażenie było widoczne gołym okiem.
      I z pewnością jest tak jak piszesz-najpierw modlisz się o ciążę a potem, po porodzie ten irracjonalny strach nie znika. Matka nigdy nie przestanie się martwić o swoje dzieciątko (hmmm...kochająca matka, bo matki są przecież różne;)
      Druga część Twojego komentarza rozłożyła mnie totalnie...pobeczałam się. Dla mnie zawsze, od dziecka była najważniejsza rodzina i teraz, w dorosłym życiu też, nigdy nie miało dla mnie znaczenia czy będę się wozić takim czy takim autem, czy będę wynajmować mieszkanie czy będę miała swój dom-najważniejsze, abym miała dobrego męża i zdrowe dzieci. Pewnie właśnie dlatego, że moje dzieciństwo nie było różowe...zawsze marzyłam, że moja rodzina będzie po prostu szczęśliwa.

      Usuń
    2. Ojej, nie chciałam Cię zdenerwować :(
      Niestety życie nie dla każdego dziecka jest różowe tak jak piszesz. Tak nie powinno być.

      To dla rozluźnienia atmosfery. Gdzieś czytałam, że najpierw mama goni dziecko, żeby gasiło światło, a potem sama zapala je przed domem, gdy czeka jak dorosłe już wraca późno do domu :)) I to jest fajne.

      Usuń
    3. Nie zdenerwowałaś mnie, raczej zasmuciło mnie to, że jest tyle dzieci, które nie rozglądają się za nowym tabletem czy innymi głupotami tylko marzą o prawdziwej rodzinie...
      A z tym płaczem to Ci powiem, że brat męża stwierdził jakiś czas temu:"wiedziałem że będzie dziewczynka, bo zbyt emocjonalna jesteś w tej ciąży". Phi, też mi diagnoza;) to na świecie powinny rodzić się same dziewczynki ;)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty